|
“ prosto z mostu i bez ogródek” ... to moja specjalność. Trudne i niewygodne tematy, zapomniane sprawy. Po prostu “gdzie diabeł nie może ... tam mnie pośle”. I tak posłał mnie z aparatem fotograficznym wzdłuż i wszerz opolszczyzny. Jeżdżąc po opolszczyźnie odwiedzam wiele zapomnianych, porzuconych, zgryzionych zębem czasu pałaców, dworków czy zamków. Od lat stoją opuszczone, zaniedbane, w większości również ograbione i zdewastowane. Chronić je miały kiedyś szyldy i tablice informacyjne typu : “obiekt zabytkowy pod ochroną prawa” lub bardziej przekonywującej treści : “zakaz wstępu ! grozi zawaleniem”. W wielu przypadkach nie pomogło nic ... nawet grube, zardzewiałe już dzisiaj łańcuchy i kłódki. Pomysłowi wandale nie bali się ani polskiego prawa, ani pałacowych duchów ... Pałac w Kopicach to tylko jeden z wielu, już chyba dawno zapomnianych przez ochronę zabytków i polskie prawo obiektów na opolszczyźnie. Są inne. Jest ich naprawdę wiele ... o wiele więcej, niż nam się na pierwszy rzut oka wydaje. Mam wrażenie, że urząd ochrony zabytków milczy na ich temat celowo ... bo jeśli się o nich nie mówi i nie pisze, to się o nich po jakimś czasie nie pamięta, zapomina. A w czasach gdy ciągle słyszymy o braku pieniędzy na wszystko to bardzo wygodne rozwiązanie tego typu problemów. I w taki sposób niszczeją, giną bezpowrotnie na naszych oczach skarby tej ziemi ... naszej ziemi opolskiej. Kulawe, zawiłe i nieprecyzyjne polskie prawo pozwala wciąż bezkarnie kolejnym hochsztaplerom okradać nasze dziedzictwo kulturowe. Od kilkunastu już lat panuje tzw. “moda na własny zamek czy pałac”. Kupuje się, lub po prostu wyłudza za grosze, takie cudo architektoniczne od biednych i naiwnych gmin obiecując “złote góry”. W rzeczywistości nic z tym nie robi przez rok, dwa lub więcej, jak się da to jeszcze rozgrabia do gołych cegieł ... i sprzedaje z takim zyskiem, że czasem trudno zrozumieć jak to wogóle jest możliwe. Przed czterema laty powiedziałem sobie “dość tego! trzeba coś z tym zrobić”. I tak zaczęła się moja prywatna wojna z obojętnością, zapomnieniem i przyzwoleniem na to co dzieje się z opolskimi zabytkami. Wprawdzie sam nie wiele mogę, ale robię co mogę, czasem to czego nawet nie mogę ...
|